25 lutego 2019

Brexit dopiero w 2021 r.? Premier May znów odkłada głosowanie ws. brexitu

Brexit dopiero w 2021 r.? Premier May znów odkłada głosowanie ws. brexitu

Podziel się ze znajomymi

Głosowanie w Izbie Gmin ws. brexitu odbędzie się nie później niż 12 marca – zapowiedziała premier Wielkiej Brytanii Theresa May, potwierdzając, że zaplanowanego na najbliższą środę decydującego głosowania w tej sprawie nie będzie.

Dzień wcześniej (23 lutego) troje ministrów rządu Theresy May: biznesu i innowacji Greg Clark; pracy i emerytur Amber Rudd oraz sprawiedliwości David Gauke – publicznie uprzedziło, że – wbrew szefowej rządu – zagłosują za opóźnieniem brexitu. Minister ds. brexitu w gabinecie cieni Keir Starmer nazwał zaś to opóźnienie „szczytem nieodpowiedzialności”.

May: Nadal planujemy wyjść z UE do 29 marca

– Mój zespół wróci do Brukseli we wtorek. W związku z tym nie wniesiemy głosowania do parlamentu w tym tygodniu, ale zapewniamy, że stanie się to do 12 marca – oświadczyła w niedzielę (24 lutego) Theresa May, która poleciała do Szarm el-Szejk (Egipt), gdzie przy okazji szczytu UE-Liga Państw Arabskich ma negocjować warunki wyjścia ze Wspólnoty. – Nadal możliwe jest opuszczenie UE do 29 marca i właśnie to planujemy” – zapewniła.

Morawiecki: Chodzi o jak najbardziej kompromisowe, kreatywne rozwiązanie

Premier Mateusz Morawiecki, który również jest w Szarm El-Szejk, jeszcze przed szczytem spotkał m.in. z brytyjską premier, a głównym tematem rozmów był brexit. Szef polskiego rządu przekazał, że staramy się skłaniać strony do tego, żeby wypracować jak najbardziej kompromisowe, kreatywne rozwiązanie. Powtórzył, że strona polska kładzie szczególny nacisk na to, by prawa naszych obywateli na wyspach brytyjskich były niezagrożone, podobnie jak prawa przedsiębiorców, handel, eksport i import. – Dbamy o to, żeby było to jak najlepiej zabezpieczone i będzie to jak najlepiej zabezpieczone – zapewnił Morawiecki.

Według mediów, które powołują się na źródła z Downing Street, premier podała 12 marca jako ostateczny termin głosowania, bo dzień później kanclerz skarbu Philip Hammond ma przedstawić prognozy dla brytyjskiej gospodarki (tzw. Spring Statement), a decydujące głosowanie ws. brexitu powinno się odbyć wcześniej.

May powiedziała dziennikarzom, że prowadzone do tego czasu negocjacje mają dotyczyć backstopu – kontrowersyjnej propozycji mechanizmu, który ma uchronić przed powrotem „twardej” granicy w Irlandii. Rząd – jak powiedziała – „rozmawia z UE o różnych sposobach, w jakie możemy znaleźć rozwiązanie kwestii podniesionej przez parlament”.

Parlamentarzyści coraz bardziej krytyczni

Jeśli brytyjskiej premier nie uda się do swoich pomysłów przekonać parlamentarzystów, którzy grożą przejęciem kontroli nad procesem wychodzenia z UE, to mogą oni dążyć do przełożenia daty brexitu na później.

Keir Starmer skrytykował opóźnienie jako „przyznanie się do porażki”. Jego zdaniem działanie premier ma „zmusić parlamentarzystów do wyboru między wynegocjowanym przez nią układem a brexitem bez umowy”. – Parlament nie może stać z boku i pozwolić, aby tak się stało – oświadczył.

Lider Szkotów w parlamencie Ian Blackford określił natomiast opóźnienie „niedopuszczalnym”. – Głosowanie nastąpi dwa tygodnie przed wyjściem z UE, z obywatelami i firmami, które nie wiedzą, na co się przygotować – argumentował. – To jest szczyt nieodpowiedzialności, by pozwolić zegarowi tykać w taki sposób – ocenił.

Troje ministrów wbrew May za opóźnieniem brexitu

Dzień wcześniej (23 lutego) troje ministrów rządu Theresy May: biznesu i innowacji, pracy i emerytur oraz sprawiedliwości, publicznie zapowiedziało, że – wbrew szefowej rządu – zagłosują za opóźnieniem brexitu, o ile jej umowa ws. Wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty nie zostanie przyjęta przez Izbę Gmin w tym tygodniu (wypowiedź sprzed informacji o przeniesieniu głosowania).

Cała trójka: Rudd, Gauke i Clark zapowiedzieli, że będą głosowali za tym, by dać Wielkiej Brytanii więcej czasu na wynegocjowanie umowy z UE, podczas gdy szefowa rządu chce, żeby jej kraj opuścił Unię w pierwotnie zaplanowanym terminie – 29 marca.

Ministrowie są przekonani, że upieranie się przy wyjściu z UE 29 marca, oznacza wyjście z UE bez umowy. „Mamy nadzieję, że parlament zdaje sobie sprawę, że powinniśmy opuścić UE 29 marca z umową” – piszą członkowie rządu May. „Jednak, jeśli w nadchodzącym tygodniu nie dojdzie do przełomu, stosunek opinii w parlamencie jest jasny – lepiej będzie poprosić o przedłużenie (procedury z) artykułu 50 i opóźnić nasze wyjście z UE” niż wyjść z UE bez umowy – napisali ministrowie.

Wcześniej „The Guardian” podał, że nawet kilkunastu ministrów rządu May może głosować za opóźnieniem wyjścia z UE, ale nie wymieniał żadnych nazwisk.

Brexit dopiero w 2021 r.?

Tymczasem według brytyjskiego „Guardiana”, który powołuje się na unijne źródła, w Brukseli poważnie rozważana jest możliwość wydłużenia procesu brexitu do 2021 r. Nikt tam już nie wierzy, żeby Izba Gmin zaakceptowała w marcu jakiekolwiek porozumienie zawarte pomiędzy UE a May. ”Bruksela nie zamierza się zgadzać na krótkie przedłużenie negocjacji tylko po to, aby wrócić do tej kwestii latem, kiedy rząd ponownie przegra w parlamencie” – napisała brytyjska gazeta.

Pierwsze głosowanie ws. wynegocjowanej przez siebie umowy May przegrała zdecydowanie – 15 stycznia przeciw jej umowie zagłosowało 432 posłów („za” było tylko 202).

Natomiast 14 lutego Izba Gmin – w również przekładanym głosowaniu – odrzuciła projekt, który miał udzielić poparcia dla Theresy May i jej strategii wyjścia z UE. Nie ma więc nowych ustaleń co do tzw. backstopu.

Barbara Bodalska | EurActiv.pl

Komentarze




Inne w tej kategorii

×

Szukaj w serwisie

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych na stronie Wszystko o ciasteczkach.

Akceptuję